Niczego w zasadzie się nie spodziewałam więc nie mogę napisać, że jest inaczej, niż myślałam. Wiedziałam, tylko, że to kiedyś nastąpi, że wyjazd jest nieunikniony.
Skoro wiedziałam, że wyjazd będzie, to właściwie nie potrafię też podać momentu podjęcia decyzji, chwili kiedy ta wiedza stała się dla mnie rzeczywistością, gdy ta myśl dojrzewająca gdzieś z tyłu głowy zamieniła się w realne działanie. Jednak to się stało.
Spakowaliśmy walizki i wyjechaliśmy...czy w nieznane?
Ja chyba tak, on chyba nie:)
Na początku były słowa- niekończące się opowieści o tym, że będzie inaczej. Lepiej. O tym, że czekolada jest słodsza,
że lukrecje smaczniejsze,
że ludzie wyrozumialsi,
że przepisy bardziej przejrzyste
i urzędy mniej opieszałe,
że problemy mniejsze,
że kosmetyki tańsze,
że internet szybszy,
że sektor usług sprawniejszy,
a ulice czyste,
kotlety większe,
bezrobocie mniejsze
i nawet zwierzęta bardziej przyjazne.
I tak powoli ale bardzo zdecydowanie pchały mi się do głowy dwie myśli. Pierwsza, że mój małżonek jest zdecydowanie krasomówcą:) Druga- że wyjedziemy.
To zabawne, że ze wszystkich słów, ze wszystkich historii, opowieści a nawet obietnic, które docierały do mnie przez kilka lat, wyciągnęłam tylko jeden wniosek - będzie inaczej. I się nie zawiodłam.

Droga Schone Frau. Po pierwsze jako doswiadczony bloger witam Cie w internetach:)
OdpowiedzUsuńNie ma nic lepszego na danie upust swoim emocjom jak noce wypociny. I maz bedzie zadowolony, ze mniej mu sie obrywa;)
Po drugie, i zarazem ostatnie pamietaj nigdy nie brac do siebie komentarzy, ktore przeczytasz:P Chociaz, z drugiej strony nie piszesz na onecie;P
No Kochana.. Powiem Ci, że ciekawie się zapowiada :) Będę zaglądać!
OdpowiedzUsuńHmm ja teraz przeżywam te początki i doświadczam na własnej skórze :). Tylko, że ja jestem czasową emigrantką, wyjechałam na rok, więc to nie to samo.
OdpowiedzUsuńA do jakiego miasta wyjechałaś? wszystkiego dobrego i dużo cierpliwości życzę;) wiem, że się przydają:)
OdpowiedzUsuń